Hej, minęło kilka dni od kiedy napisalem ostatni raz. Po tym jak mieliśmy "napiete terminy" z powodu szukania mieszkania i całej tej papierkowo-organizacyjnej roboty w kasynie mam chwile na napisanie kilku słów. Mieszkanie znalezlismy blisko kasyna w ktorym bedziemy pracowac, za calkiem przyzwoite pieniadze jak na tutejsze warunki(500$/miesiac) ale w tym mamy kablowke(bede mógł ogladac Euro2008 no i Olimpiade przede wszystkim), ogrzewanie, wode i inne rachunki, w dodatku ciagniemy od kogos internet WiFi,co prawda lapiemy tylko w łazience,ale zawsze to za darmo:-)No i mieszkamy tylko we dwoje,wiec mamy swiety spokój.
Dzisiaj skończylismy 2dniowe Orientation, cos w rodzaju szkolenia z wszystkich procedur obowiazujących w kasynie(nie ma to nic wspolnego z naszym stanowiskiem pracy,tzn. nie bezposrednio). Razem z nami uczestniczyli w tym studenci z Serbi,wyluzowani na maksa, takie teksty puszczali,ze wszyscy smiali sie prawie do lez. Poza tym bylo z nami kilku Amerykanów,generalnie bylo wesolo,aczkolwiek czasami nudno.
W wolnych chwilach staralismy sie juz cos zobaczyc,ale bez samochodu ciezko zapuscic sie gdzies dalej,wiec bylismy tylko nad jeziorem po stronie ktorej mieszkamy.Oto kilka fotek:
Martulka na plazy:-)
A w tych kasynach pracujemy:-)
Sosny(lub świerki?) wydają sie takie same jak u nas, ale szyszki mają takie!!!
Co wam przypomina ta skała? Podpowiedz: słowo na 4 litery,w dodatku wypięta:-)))
Jutro zaczynamy pracę. Jak juz niektorzy z was wiedzą, nie bede krupierem,tylko busserem w restauracji. Nie wspomne co czuje z tego powodu,bo musialbym uzyć niecenzuralnych słów,ale powoli sie z tym pogodzilem i mam nadz. ze jakos to bedzie. O ile z tym sie pogodzilem, o tyle z godzinami pracy nie!!! Zaczynam o 7 rano i pracuje do ok. 15, czyli pobudka o 6:-( czyli nici raczej z jakichkolwiek imprez wieczorami), a najgorsze jest to, że Marta zaczyna prace o 16 do 12 w nocy.Postaram sie zmienic shifta(czyli zmianę na wieczorna 16-12) ale nie wiem czy mi sie uda. Zostaje nam tylko znalezc druga prace i zabic czas, ktory bedziemy spedzac osobno;-( Wczoraj nawet zlozylismy aplikacje w sklepie z pamiatkami i innymi gadzetami,zobaczymy moze jutro zadzwonią...pozdrawiamy
3 komentarze:
hej Maciej ( & Martucha w podtekście:)
hmmmm pięknie tam... już po przeczytaniu tych kilku słów z twojego bloga przeniosłam się tam myślami... Te bezkresne drogi z żółtym paskiem po środku, te pagóry w piaskowych kolorach, ten chillout bijący od każdego spotkanego Amerykanina, hałas kasyn, smak kawy w Starbucksie...:)
Jakaś część mojej duszy wyrywa się w tamten świat...
A ja spędzam pierwsze od 4 lat wakacje w Polsce, obrzeram się truskawkami i świeżymi warzywami, jest ciepło i całkiem przyjemnie - to taka nowość dla mnie być tutaj o tej porze roku:)
Ściskam Was mocno i powodzenia!
Ps. Od dziś śledzę bloga na bierząco więc pisz i zamieszczaj zdjęcia - to prawie jakbym tam była:)
jo!
to widze ze juz sie osiedliliscie..
kurde, niby miales krupierowac,a tu tak Cie dziady zrobili.a Marta co robi?
pozdro
no popatrz jaki fajny blog prowadzisz:-)
Ślicznie to wygląda.
Pozdrowienia dla ciebie i Marty.
Marek G.
Prześlij komentarz