Na poczatku powiem tylko, ze zmienilem prace na lepiej płatną i bardziej "umyslową" no i bede pracował razem z Marta:-) Praca polega na obsludze klientow w miejscu, ktore nazywa sie Total Rewards Center,czyli w miejscu gdzie sie wyrabia klientom karty gracza, na ktorych zbieraja punkty podczas gry w kasynie, a potem punkty te moga wykorzystac np. w restauracji czy tez w hotelu placac nimi za pokój.
Dzisiaj byl mój ostatni dzien w restauracji i jednego czego mi tylko szkoda to tej swietnej atmosfery i ludzi, a zwlaszcza kilku Meksykanów, z ktorymi przez te 1.5 tyg. sie zakumplowalem ( jestem umówiony z nimi na tequile:-)), no i jeszcze tego pieknego widoku z okna restauracji, najlepszy widok w calym kasynie, z 18 pietra,oto kilka fotek z tamtąd:
Przed wczoraj zrobilismy sobie mega wyprawe do Los Angeles, można powiedzieć, ze w interesach( wtajemniczeni wiedza o co chodzi) Dlaczego mega wyprawa? Dlatego, że w ciagu 31 godzin przejechalismy ponad 1600km zwlaszcza, ze wyjechalismy po mojej pracy,do ktorej wstalem o 6 rano,to byl naprawde wyczyn. Dobrze ze zmienialismy sie z Marta za kierownica,bo inaczej nie dalibysmy rady. Nie obylo sie oczywiscie bez przygód i to na samym poczatku, zarezerwowalismy samochód w wypozyczalni dzien wczesnie i gdy przyszlo do wypozyczenia, okazalo sie ze nie wypozyczaja tylko w jedna strone(a oto nam chodzilo),no to szybko pojechalismy do inneej wypozyczalni,a tam sie okazalo, ze w miescie nie mam zadnego samochodu wolnego,no to musielismy pojechac do Reno,miasta oddalonego o 100km od nas zeby wypozyczyc samochód i pojechac do Los Angeles, ale 100km w tą czy w tamtą przy trasie liczacej 750km nie robi róznicy;-) Ale zanim tam dotarlismy(do Reno) napotkalismy kolejna przeszkode, okazalo sie ze do Reno dojedziemy autobusem, na ktory musielismy czekac 1.5 godz. No to czekalismy, czekalismy i czekalismy,az sie nie doczekalismy,bo rzekomo autobus odjechal spod naszego nosa,a my go niby "nie zauwazylismy" No i w tym momencie juz nie bylo nam do smiechu,bo to byl jedyny sposób w jaki moglismy sie tam dostac. Za 14 godz. mielismy byc w los Angeles, a my nie mamy ani samochodu,ani nawet nie jestemsy w miejscu, z ktorego moglismy go wypozyczyc. Dzieki Bogu jestesmy w Ameryce, w kraju pełnym zyczliwych osób i na taka wlasnie trafilsmy tamtego dnia. Facet, ktory rzekomo mial głosno zawiadomic o tym ze autobus odjezdza, widzac nas wkurzonych no i Marte ze lzami w oczach:-) zaoferowal nam podwiezienie do Reno!!! Bylismy bardzo zdziweni,gdyz dostal nawet pozwolenie od swego szefa, zeby w godzinach swojej pracy nas zawieźć.Ale z drugiej strony to ze autobus odjechal bez nas to nie nasza wina, gdyz czekalismy w wyznacoznym miejscu pol godz. przed odjazdem.Tak wiec jego szef chyba zrobil to w akcie przeprosin?! W dodatku watpie czy w Polsce ktos obcy zaoferowalby podwiezienie 100km w jedna strone.No to w koncu wyruszylismy...wypozyczylismy samochód i spowrotem do S.Lake Tahoe a potem do Los Angeles. Jechalismy od 20-8rano z godzinna przerwa na sen gdzies na stacji benzynowej. Rano jeszcze jechalismy 2 godz. no i w koncu dotarlismy. Okazało sie, że warto było tyle jechac, gdyż wracalismy juz "nasza" piekną Mazdą MPV( dzieki uprzejmości Pana Leszka :-) W zwiazku z tym,ze czekala nas 12godzinna droga powrotna, zrezygnowalismy z wizyty w Beverlly Hills i Hollywood,no ale moze jeszcze bedzie okazja..
W drodze powrotnej widzielsmy to wszystko czego nie zobaczylismy jadac w nocy. Zrobilsmy troche zdjeć,ktore zamieszczam ponizej. Dodam tylko, ze przejechalismy 2/3 Kaliforni i przez cały czas ciagną sie pagórki,czasami góry, nie tak wyobrazalem sobie Kalifornie(choc mialem juz okazje ja zobacyzc 3 lata temu) Ogoromne połacie nieużytków,porosniete trawami i jakimis krzakami,znanymi z Westernow:-)
3 komentarze:
No jak tam ładnie:))
Strasznie wam zazdroszcze,ale ciesze sie ze spelniacie marzenia,bo to jest najwazniejsze;))i poki mozecie to korzystajcie jak najwiecej :)
Trzymajcie sie tam,czekamy na nastepne posty i zdjecia,pozdrawiamy;))
No to pięknie! A na początku to nie miałeś dobrego humoru, że niby się popaprało! A tu znów daje o sobie znać American Dream;)!!!
A tak z mojej i Asi strony to zapraszamy Was po powrocie na parapetówę do naszego nowego mieszkania w Żarowie! Załatwiamy już formalności.
Trzymta się!!!
Prześlij komentarz