Ale jeszcze wieksze wrazenie robiły osniezone szczyty, nie wiem ktore dokladnie to byly, ale chyba juz gdzies nad Stanami-widoki byly swietne!
W kazdym razie wyruszylismy. Przed nami jakies 320 km i 4h drogi. Jednak nie wiedzielismy,ze 5 pasmowe autostrady w San Francisco mogą byc zakorkowane, tak wiec sam wyjazd z miasta zajal nam 1.5 h. Szczerze mówiac inaczej sobie wyobrażalem to miasto. Moje pierwsze wrazenie bylo takie: Same wzgorza i nic poza tym, gdzie to miasto. Jednak po przejechaniu kilku kilometrow od lotniska ujrzelismy San Francisco downtown, ktore przypomina Manhattan w Nowym Jorku. Naszym celem bylo wyjechac z tego miasta w kierunku polnocnym czyli w kierunku Sacramento. I generalnie nam sie to udalo bez problemu, a pomogly nam w tym 3 pomylki, tzn. 3 razy zjechalismy w zla droge i dzieki temu jechalismy zgodnie z wczesniej wyznaczona droga. Nie wiem czy to przypadek, intuicja czy doswiadczenie:--). No ale gdy w koncu wyjechalismy z miasta moglismy poznac krajobrazy Kaliforni, wszędzie wzgórza porosniete zołtymi trawami, zero zieleni(poza drzewami)

Jadac po drogach Kaliforni naszla nas jedna refleksja: W Polsce buduja dwupasmowe autostrady w 21 wieku i to w takim tempie ze niech ich szlag... a tu sami zobaczcie ( 5 pasow w jedna)
No ale najlepsze co widzielismy chyba na tej trasie to byla babcia w czerwonym VW new Bettle cabrio, musielibyscie ja widziec, wyluzowana babulenka popieprza po autostradzie-poprostu Ameryka:-)
W koncu po kilku godzinach wjechalismy w górski teren. Wyraznie zmienila sie roslinnosc i pogoda. Nad gorami wisialy ciemne chmury, chwilami padal deszcz. Co najgorsze temperatura gwaltownie spadla, termometr wskazywal 37st. Farnhaita, gdzie 32 to 0 st. Celcjusza, mielismy troche strach, bo gdyby na drodze zrobila sie szklanka to nie wiem jakbysmy zjechali w dół tymi kretymi drogami. W najwyzszym punkcie droga przebiegala na ponad 7000 stóp, czyli ok.2200m, na szczescie po jakims czasie zdroga zaczela prowadzic w dól i temperatura troche sie podniosla. Wtedy dopiero ukazal sie piekny widok. Po lewej stronie skaly, po prawej przepasc, a w dole piekny widok Lake Tahoe i miasteczka. Zdjecia tego nie oddaja, bo byly robione z samochodu w trakcie jazdy, ale uwierzcie-cos pieknego!
W końcu po 9 godzinach od wyladowania w San Francisco dotarlismy na miejsce. Przez cale miasteczko prowadzi szeroka aleja przy kotorej znajduja sie same motele, jeden obok drugiego. W calym rejonie bedzie ich chyba z 200! Zamieszkalismy w jednym z nich do czasu, az nie znajdziemy jakiegos mieszkania. Cala podróż z domu w Polsce do motelu w South Lake Tahoe zajela jakies 40 godzin!!! -to jest minus dalekich podrózy... pzdr
